Disqus for http-www-niepospolita-nl

About



Nazywam się Simona. Całkiem niepospolicie, stąd też między innymi pojawił się pomysł na nazwę tego bloga. Piszę między innymi, bo niepospolita, to przymiotnik, który często mi w życiu towarzyszy.

Od jakiegoś czasu mieszkam w Holandii, ale kraj ten obecny jest w moim życiu już od ponad 10 lat - zakochałam się, kiedy przyjechałam tutaj po raz pierwszy i tak już zostało. Interesuję się historią i kulturą Królestwa Niderlandów, między innymi dlatego też zaczęłam prowadzić swojego poprzedniego bloga - Pomarańczowe Love. Między innymi, bo na studiach dziennikarskich, których jestem absolwentką przez jakiś czas mieliśmy właśnie prowadzić bloga. Pożegnałam jednak blogowanie na ponad rok - czułam się wypalona i trochę przytłoczona kierunkiem, w jakim cała ta blogosfera nagle poszła - wszystkie blogi stały się identyczne i wszyscy na nich zarabiali. Przytłoczona tym biznesowym aspektem bloga straciłam do pisaniny serce i dałam sobie czas na przemyślenia. 


Jestem jednak osobą, w życiu której pisanie zawsze było obecne i ciężko było mi tak po prostu przestać pisać. Od czasu do czasu coś tam sobie tworzyłam, a listę moich "blogów" na bloggerze przewija się i przewija. Kilka razy próbowałam wrócić, ale za każdym razem brakowało mi systematyczności, cóż, to zdecydowanie nie jest to moja najmocniejsza strona.Tak próbowałam i próbowałam za każdym razem pod inną nazwą, właśnie nazwa była jednym z powodów, dla których chciałam zacząć od nowa. Pomarańczowe Love było fajne, proste i dość oczywiste - Pomarańcz to narodowy kolor Holandii, Love to wiadomo co, nazwa była więc chwytliwa i akronim był całkiem spoko - PL. Był tylko jeden problem - chciałam rozszerzyć pisaninę na angielski i potrzebowałam angielskiej nazwy. Tyle kombinowania wymyślania i ostatecznie znów po polsku.



Zakładam, że przeciętny czytelnik bloga jest Polakiem, a właściwie Polką, czytającą mnie po polsku. Nazwa Niepospolita wiele mówi - między innymi sugeruje jaką ja jestem osobą, ale także, że nie będę pisać tylko o Amsterdamie, ćpańsku, czerwonych ulicach i tulipanach. Jeśli więc szukasz kolejnego miejsca, w którym śmiejemy się z Holendrów i tak dalej to nie jest miejsce dla Ciebie.

Wiem, że Polacy wyjeżdżają tutaj głównie do pracy (fizycznej), uważam jednak, że warto odwiedzić Niderlandy w celach turystycznych. Wielu ludzi wciąż postrzega Holandię jako kraj łatwych pieniędzy - oczywiście długie szychty w szklarniach czy magazynach uczynią Cię bogatszym, ale czy szczęśliwym? Chcę, żeby ten blog pokazywał jasną stronę Niderlandii. Nie jestem z tych, którzy są nieszczęśliwi na emigracji. Mam nadzieję, że dzięki tej stronie chociaż jedna osoba zmieni zdanie na temat tego kraju na lepsze. Witaj po radosnej stronie życia!




W ciągu tych jedenastu już lat odwiedziłam każdą niderlandzką prowincję, mieszkałam w kilku miejscach i poznałam wielu ludzi. Przez jakiś czas także tutaj studiowałam. Przez długi czas lubiłam podróżować po Holandii pociągami, były wakacje, które spędzałam w ciągłej niemal podróży z jednego końca Niderlandów na drugi. Stąd też wiem, że Holandia to obok amsterdamskich kamieniczek także wielkie fryzyjskie gospodarstwa, drewniane domki beemsterskie i katolickie imprezy brabanckie.



Ja, jak już wiesz nazywam się Simona. Lubię ten kraj, ale także dobrą kawę, wieczne pióra i kosmetyki. Dobrze odnajduję się w sklepach piśmienniczych i papierniczych, w takich z wyposażeniem domu oraz (oczywiście!) w drogeriach i perfumeriach. Nie lubię kupować ciuchów, mimo, że interesuję się modą, a właściwie historią mody.



Jestem szczęśliwą żoną, posiadaczką przyjemnego mieszkanka z głową pełną pomysłów i marzeń.



Do zobaczenia w Holandii!