Disqus for http-www-niepospolita-nl

NIJMEGEN - NAJSTARSZE MIASTO NIDERLANDÓW



Nijmegen jest jednym z ciekawszych miast Niderlandii.  Sama nie wierzę, że to napisałam, bo nie mogłam się doczekać, aż się z tego miasta wyprowadzę, ale trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że Nijmegen jest ciekawe. Dlaczego? Trudno szukać tutaj płaskich przestrzeni, strzelistych kamienic, mostów i kanałów. Nawet wiatraki są tylko dwa na całe miasto.



Pierwszy raz zetknęłam się z Nijmegen w 2009 roku. Nie polubiłam tego miasta, nie pasowało mi do Holandii, jaką znałam. Wcześniej byłam w Holandii trzy razy, ale za każdym razem właśnie w Holandii, czyli prowincjach zachodnich. Nijmegen należy do prowincji Gelderland (Geldria) i znajduje się na wschodzie Niderlandii. Blisko stąd do Niemiec, zresztą wiele pracujących w Nijmegen i okolicach ludzi mieszka właśnie w Niemczech. Ze swojego pierwszego pobytu zapamiętałam parking dla rowerów i pub dla gejów. Może dlatego, że pierwszy raz widziałam całujących się mężczyzn (na żywo). Szczerze powiedziawszy bardziej podobało mi się wtedy pobliskie Wijchen, w którym mieszkałam. Po kilku tygodniach zapomniałam o Nijmegen. Następne wakacje spędziłam już we Vlaardingen, w prowincji Holandia Południowa. 
Kiedy poznałam mojego męża wciąż byłam studentką. W Polsce, w Łodzi. Jak nietrudno się domyślić życie i związek na odległość było dosyć ciężkie. Dlatego też pojawił się pomysł wyjazdu na Erasmusa i kontynuacja studiów w Holandii. Nie bez przeżyć, ale udało się. Stałam się studentką Radboud University Nijmegen.




Wcześniej przeglądałam zdjęcia tego uniwerka i raczej mi się nie podobał. Nie było to zamczysko jak np. Uniwersytet w Liege, w Belgii, który także rozważałam. Charakterystyczna wieża przypominała jednak jeden z budynków toruńskiego uniwersytetu, na którym studiował MR RIGHT, więc uznałam to za dobry znak. Gdybym miała porównać Nijmegen do jakiegokolwiek polskiego miasta to byłby właśnie Toruń. Zarówno Nijmegen, jak i Toruń to miasta nad rzeką, do którego wjeżdża się po ogromnym moście, a z okna samochodu widzisz most kolejowy (analogicznie z okna pociągu). Toruń leży nad Wisłą, a Nijmegen nad rzeką Waal, która jest dopływem Renu. Choć właściwie nie wiem, jak to nazwać - czy dopływ to dobra nazwa? Ren przekracza granicę niemiecko - holenderską w Spijk, a koło Nijmegen jest najszerszy, to tam rozdziela się na trzy części - Waal, Dolny Ren i Ijssel.




Nijmegen jest najstarszym miastem Niderlandii. To jest fakt, choć o koronę najstarszego miasta walczyło kilka miast, np. Maastricht, Dordrecht i Lejda. Spacerując po Nijmegen nietrudno nie zauważyć, że miasto jest stare. Stare są budynki, ulice i znaki. Już na wjeździe do miasta zostajemy poinformowani, że to jest de oudste stad van de Nederlands. Pierwsza, historyczna nazwa Nijmegen to Oppidum Batavorum. Miasto powstało ok. 5 roku n.e., ale dopiero około 98 roku otrzymało nazwę i prawa miejskie od rzymskiego cesarza Trajana. Nijmegen ma więc bardzo bogatą historię – od Cesarstwa Rzymskiego, poprzez handel hanzeatycki aż do dziś. Sama nazwa pochodzi od słów Novio Magius, czyli nowy rynek.



Na rynku zresztą warto się zatrzymać. To tutaj najłatwiej znaleźć można to, co kojarzy nam się z Holandią – wysokie kamienice, wielkie okna i ozdobne budynki. Z rynku w Nijmegen łatwo można też trafić na bulwar nad Waalem czy na ruiny starych zamków i kościołów. Zdecydowanie najładniejszym budynkiem w tym mieście jest budynek wagi. Waag, stolica nijmegeńskiego handlu średniowiecza, główne centrum dowodzenia jeśli chodzi o ważenie, mierzenie i narzucanie ceł. Jest to renesansowa budowla, prawdopodobnie jedna z najładniejszych w całej Holandii. Według mojego wykładowcy budynki w podobnym stylu można znaleźć także w Skandynawii, nie wiem, nie byłam.


Idąc lub jadąc z rynku na Uniwersytet trafiamy na jeden z dwóch wiatraków – Zwarte Molen, czyli Czarny Wiatrak. Drugi znaleźć można spacerując z rynku lub z dworca w kierunku dworca autobusowego Nijmegen Dukenburg.



Specjalnie piszę o tych wiatrakach, bo ja na początku nie potrafiłam ich znaleźć i Nijmegen widziało mi się raczej jako bardziej niemieckie niż niderlandzkie miasto. Zresztą podobnie uważał także MR RIGHT :) W Nijmegen nie ma też charakterystycznej dla Niderlandii równiny, tutaj możemy spotkać równie i nierównie pochyłe i nie ma depresji! Nijmegen jest stałym lądem i oprócz humorów Waal z niczym nie musi się zmagać. Pod nijmegeńskimi domami nie ma pali (no, może pod niektórymi), które zapobiegałyby osuwaniu się domów, nie ma tu też żadnych szklarni z tulipanami (te z kolei można znaleźć w pobliskim Lent). Pisząc o historii miasta nie sposób nie wspomnieć, że Nijmegen zostało zbombardowane w czasie II Wojny Światowej. Alianci myśleli, że to już Niemcy i zrzucili bomby właśnie na Nijmegen. W związku z tym ucierpiał słynny most nad Waal. Jest to jedyny taki most w Holandii.


Ja w Nijmegen studiowałam. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie fakt, że znajduje się tam Uniwersytet. Radboud University Nijmegen jest czwartym co do wielkości uniwersytetem w Niderlandii. Do 2004 roku był uniwerkiem katolickim, wciąż jednak mottem RUN jest szczęśliwie w imię Boga. Uniwersytet w Nijmegen powstał dlatego, że kościół katolicki chciał mieć swój uniwersytet. Nijmegen wygrało z Tilburgiem, Maastrichtem (znowu!) i Den Bosch. Sześć lat temu Radboud zajął 136. miejsce w światowym rankingu uniwersytetów. Także Uniwersytet ucierpiał podczas II Wojny Światowej -  został zbombardowany, kilu wykładowców trafiło do Dachau.


Zrobił się już całkiem długi wpis, a ja wciąż nie opisałam dumy Nijmegen – Parku Goffert. Park jest ogromną, zieloną połacią w samym sercu miasta. To tutaj odbywają się koncerty, targi i wszelkie większe eventy. To tutaj zagrali w tym roku Gunsi. Można tu znaleźć urokliwe zakątki, pomniki, ale także mnóstwo spokoju. Uwielbiałam biegać z rana w parku Goffert. Zwłaszcza, że mieszkałam blisko parku. Lubiłam to - ja - typowa Sowa sama z siebie wstawałam wcześnie rano, ubierałam się i wychodziłam na zewnątrz żeby tylko pooddychać tym wspaniałym, rześkim powietrzem! Było wspaniale. Warto było zwlec się z łóżka kilka godzin wcześniej, rozpocząć dzień wcześniej! Nie mówię, że jutro, ale pewnego dnia po prostu #ruszdupęzrana i delektuj się wchodem słońca. Są piękniejsze, magiczniejsze niż zachody!



Ok, teraz już na podsumowanie – co warto zobaczyć w Nijmegen?

  • Oczywiście rynek, budynek Waag i warto przespacerować się w dół uliczki (za rogiem znaleźć można też kilka czerwonych witryn). 
  • Bulwar nad Waal. 
  • Park Goffert
  • Muzeum rowerów Velorama (do znalezienia na bulwarze nad Waal – Waalkade)
  • Kościół św. Stefana. Można do niego trafić z rynku, jego wieżę widać z daleka. Kościół otwarty jest np. w poniedziałek rano. Można tam znaleźć pozostałości po niderlandzkiej walce z kościołem – Iconoclastic revolt, czyli wszystkie święte figurki mają pourywane głowy.
  • Muzeum Valkhof. Dla tych, którzy interesują się historią Starożytnego Rzymu. 


Dla tych, którzy szukać będą holenderskości polecam kanał w Nijmegen. Łączy on dwie niderlandzkie rzeki – Waal i Maas (Moza). Znaleźć go można kierując się na osiedla Neerbosch lub Zwanenveld.

Odwiedzilibyście Nijmegen?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz