2017-09-18

DLACZEGO NIE HOLANDIA?

Niderlandia. Właśnie tak mówię, choć powinnam mówić "Królestwo Niderlandów". Wcale nie Holandia. Holandia to tylko dwie prowincje, a gdzie pozostałe dziesięć? Z drugiej strony myślę sobie, że nazwa "Polska" też kojarzyć się może z nazwami dwóch województw; Wielko - i Małopolski, a gdzie Śląsk, Kaszuby i Pomorze? Gdzie dialekty, góry i jeziora? Właśnie. Dlatego też nie dziwi mnie wszędobylskie Holland. Co ciekawe, po kaszubsku Holandia nazywa się... Néderlandzkô (!) Powszechnie wiadomo, dlaczego winno się mówić Królestwo Niderlandów - jest król, który sobie tu rządzi, jak to w monarchii, odziedziczył fuszkę po matce, a kiedy mu się znudzi rządy obejmie jego córka. Stabilizacja i spokój, żadnych drogich kampanii prezydenckich etc. Monarchia.

Fakt, iż Niderlandy obecnie są monarchią nie oznacza, że zawsze tak było. Królestwem Niderlandów Holandia stała się decyzją Kongresu Wiedeńskiego w 1815 roku. Wcześniej bardzo długo pozostawała republiką, a kraj w swych początkach zamieszkiwana była przez plemiona germańskie i celtyckie. Geograficznie była pod wpływem Rzymu, aczkolwiek szybko rejony te zostały podbite przez Franków. Kilka słów o historii Niderlandii przeczytacie już w tym wpisie, więc nie będę powtarzać, jak to wolni Fryzowie byli wolnymi Fryzami.


Holandia monarchią jest zaledwie od dwustu lat, wcześniej, Niderlandy były republiką. W XVI wieku był to fenomen na skalę światową, z czego Holendrzy do dziś są niezwykle dumni. Republiki nie cieszyły się popularnością, gdyż prym wiodło przekonanie, że systemy monarchiczne gwarantują lepszą stabilizację i nawiązują do starych dobrych czasów. Proklamowanie republiki mogło się więc wydawać pomysłem szalonym i niedorzecznym, aczkolwiek w Republice Siedmiu Zjednoczonych Prowincji system ten działał bez zarzutu przez wiele lat, co także wpłynęło na ukształtowanie się tożsamości zbiorowej i pryzmatu, przez jaki wiele Flamandów postrzegało ówczesny świat.

W czasach republikańskich Holandia zbudowała największą w Europie flotę, a dzięki tzw. Kompanii Wschodnio – Indyjskiej wyparła w handlu Francję i Portugalię i właściwie zdominowała cały ówczesny handel europejski. W niedługim czasie rozpoczęła się ekspansja kolonialna, nic więc dziwnego, że właśnie ten czas postrzegany jest w historii Niderlandów jako prawdziwy Złoty Wiek. Kraj święcił triumfy na każdym polu, ekonomicznym, kulturalnym i politycznym. W tym czasie żyli i tworzyli m.in. Rembrandt, Hugon Grotius, Christian Huygens czy Baruch Spinoza a także pojawiły się w Niderlandach pierwsze tulipany.


Złoty wiek Republiki Niderlandzkiej zakończył się w drugiej połowie XVIII wieku, a w 1795 Republika została rozwiązana na dobre. Data ta związana jest z wkroczeniem Napoleona do Niderlandów oraz koronowaniem brata francuskiego władcy na króla Holandii, ale już wkrótce po zmianie ustroju Niderlandy zostały jednak wcielone do Cesarstwa Francji. Ten krótki czas ma jednak widoczne do dziś skutki, jak choćby obowiązujący system miar i wag czy uznanie, że wszyscy są równi.

Monarchia i ostatnia już zmiana ustroju nastąpiła po śmierci Napoleona, w 1813, a królestwo proklamowane zostało w 1815 roku. Sama dynastia niderlandzka wywodzi się z Niemiec, co po dziś dzień pozostaje głęboko zakorzenionym kompleksem społeczeństwa, zwłaszcza, że holenderska była już królowa, Beatrix w 1966 roku wyszła za mąż za Clausa vom Ausberga. Temu wydarzeniu towarzyszyło wiele kontrowersji, Claus, Niemiec z pochodzenia, powiązany był niegdyś z organizacjami typu Hitlerjugend czy Wehrmacht. Mężem jej matki, królowej Juliany także był Niemiec, Bernhard Lippe–Biesterfeld, który miał trzy nieślubne córki i był oficerem SS. Panujący obecnie król Królestwa Niderlandów Willem-Alexander jest więc w 75% Niemcem, co również determinuje pewne zachowania społeczeństwie.

Niezwykle znaczącym w historii Niderlandów faktem jest reformacja. Chrześcijaństwo zostało w tym kraju zaprowadzone dość wcześnie, między 690 a 739 rokiem naszej ery za sprawą brytyjskiego mnicha Willibrorda, który został później patronem całej Holandii i Luksemburga. Niderlandami, które dziś utożsamiane są tylko z Holandią określano wtedy jednak nie tylko ten kraj, ale wszystkie trzy kraje Beneluksu. Pod rządami Habsburgów główną religią Królestwa było chrześcijaństwo, aczkolwiek po wystąpieniu Marcina Lutra Holendrzy zaczęli szukać innej religii.


Skupionych na handlu i obracaniu pieniędzmi Holendrów szczególnie pociągał kalwinizm, który propagował prostotę i "ciułanie" pieniędzy. Oparty na nauce o predestynacji nurt nawoływał do ciężkiej pracy, co motywowane było głównie chęcią pokazania, że należy się do grupy, która dostąpi zbawienia. Inne założenie tegoż obozu bardzo surowo odnosiło się do wszelkiego rodzaju ozdobień i udziwnień w kościołach, co w końcu doprowadziło do tzw. Rewolty Ikonoklastów (nid. Beeldenstorm, ang. Iconoclastic revolt). Niewiele wiadomo jest o przyczynach tego ruchu, najprawdopodobniej leżały one w rządach Filipa II i jego namiestniczki Małgorzaty Parmeńskiej, którzy chcieli nawrócić Królestwo i zaprowadzić na powrót religię chrześcijańską w kraju. Wiązało się to niestety z licznymi morderstwami i prześladowaniami na tle religijnym.

W tym miejscu pokrótce nadmienić należy jak wyglądało życie Holendrów, kiedy krajem rządził ojciec Filipa II Karol V. Nie tylko zjednoczył on do końca całe Niderlandy podporządkowując sobie księstwo Fryzów, ale i zsekularyzował ostatecznie kraj przyłączając biskupie księstwo Utrechtu do całego kraju. Jako, że sprawował władzę nad terenem gdzie nigdy nie zachodziło słońce nie czuwał skrupulatnie nad każdą rzeczą w Królestwie. Stąd Holendrzy czuli się wolni i nieograniczeni, handlarze chętnie przechodzili na nową religię, u podstaw której leżało oszczędzanie i ciężka praca. Jak zostało to zauważone wcześniej ludzie motywowali się nawzajem do ciułania i jest to jedna z legend dotyczących specyficznie wielkich okien w Holandii. 
Wracając do Rewolty Ikonoklastów trzeba również wspomnieć o podłożu wyznaniowym - rewolucja polegała na niszczeniu obrazów i figur religijnych w kościele zgodnie z zasadą, że w kościele należy się modlić w spokoju i ciszy własnej duszy i nie powinny znajdować się tam żadne rozpraszacze i ozdobniki. W ruchu uczestniczyli Holendrzy z każdej sfery społecznej, różnych płci i niemal w każdym wieku, różniły się także ich pobudki, stąd tak ciężko podać jedną przyczynę rewolty. Do tych najpopularniejszych zaliczyć można przeciwstawianie się przywilejom kleru, kalwinistyczna "czystość kościoła", sprzeciw wobec alkoholu na mszy i pogląd, że chrześcijaństwo zatraciło to, co najważniejsze w eucharystii – wiarę w Boga.


Od czasu Rewolty Ikonoklastów Niderlandy już na zawsze podzieliły się na protestancką północ (Republika Siedmiu Zjednoczonych Prowincji) i katolickie południe. Podział ten z czasem przerodził się w dwa odrębne państwa: Holandię i Belgię, z których to Holandia była protestancka, a Belgia, zwana także Niderlandami Hiszpańskimi, katolicka. Wydarzenia są o tyle ważne w kontekście zaufania w społeczeństwie i tworzenia się kultury narodowej, że różnice i podziały religijne widoczne są w Holandii po dziś dzień, a na początku lat 90 ubiegłego wieku stanowiły bardzo istotny podział społeczeństwa. Jednak nie dzisiaj o tym.

A Niderlandy? Ot, spolszczona wersja niderlandzkiego słowa opisującego nadmorski, depresyjny teren. Dosłownie - "neder" (niski/ płaski) + "land" (kraj). Nazwa kraju obejmuje więc wszystko to, co o wciąż walczą mieszkańcy tego kraju. Bóg stworzył Ziemię, ale to Holendrzy stworzyli Holandię - mawiają. Jak? A tak! Skoro kraj nizinny i depresyjny i wszędzie tylko woda to pierwsze co przychodzi Wam na myśl to raczej nie drzewa, prawda?


A to właśnie od drzew prowincje Holland zawdzięczają swoją nazwę. Ciężko w to dziś uwierzyć, ale kiedyś zachód Niderlandii był bardzo zalesiony. Stąd zaczęto nazywać go Hout Land. Drzew było dużo, dlatego budowano drewniane domy, które były znacznie tańsze niż te budowane z cegły, poza tym lżejsze, a to ważne w kraju, gdzie zamiast ziemi jest glina. Nadmienić muszę, że nazwa Houtland wywodzi się z czasów przedśredniowiecznych, nic więc dziwnego, że obecnie Houtland przywodzi na myśl bardziej drewniane domki Zaanse Schans czy drewniane pale wbite w ziemię pod Amsterdamem. Szacuje się, że pod samym tylko Amsterdamem wbitych jest ponad 11 milionów (!) dębowych pali. Sam dworzec stoi na niemal 9 tysiącach pali. Sprowadzano je głównie ze Skandynawii, ale także z Polski.

Amsterdam zresztą to temat rzeka, z pewnością nie na dziś ;) Dziś prowincje Zuid - i Noord Holland leżą poniżej poziomu morza. Średnio 5 metrów. Co więcej w czasach opisanych wcześniej, a nawet zanim prowincje te były jeszcze Houtlandem cała Niderlandia była jednym wielkim torfowiskiem i bagnem :) Między innymi stąd biorą się te wszystkie frazesy o Holendrach, którzy stworzyli Holandię. A właściwie Niderlandię. A oficjalnie Królestwo Niderlandów. 
Królestwo Niderlandów to pełna nazwa kraju, która ma w sobie tylko mały, europejski kraj, ale także jego zamorskie tereny: Arubę, Curacao i Sint Maarten.

Jak więc powinno się mówić? Ciężko powiedzieć. W Polsce oficjalna nazwa to Holandia. Co na to sami Holendrzy? Na szczęście po angielsku mówi się the Netherlands ;)

Pozdrawiam,
Simona

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz