ZAANSE SCHANS - TRADYCYJNA, DREWNIANA HOLANDIA

Ostatnimi czasy powrót do korzeni, do tradycji jest tematem bardzo popularnym. W dobie sztucznych barwników, glutaminianu sodu i mięsa tak taniego, że niewiadomo, czy to wciąż jeszcze mięso  chętnie wracamy do tego, co wypracowały nasze mamy i babcie. Sięgamy po swojskie produkty – jajka od szczęśliwych kur, samodzielnie wyhodowane warzywa itd. Modne stało się vege itd. Swoją drogą zawsze zastanawia mnie fenomen diety tylko warzywnej, kiedy ja wciąż nie umiem się obejść bez kawałka karkówki…
Wydawać by się mogło, że w kraju takim jak Niderlandy, gdzie są legalne narkotyki, prostytucja, aborcja i eutanazja coś takiego jak powrót do korzeni nie ma racji bytu. Wiele znanych mi ludzi patrzy na mnie ze zdziwieniem, kiedy mówię, że Holendrzy są konserwatywni, przywiązani do tradycji czy wręcz niechętni nowościom. Cóż, wiele rzeczy nie jest takich, jak się wydaje, także tutaj. Nie ma się więc co dziwić, że popularność skansenów w Niderlandii nie słabnie. I właśnie do takiego skansenu zapraszam Was dzisiaj. Do tradycyjnej, drewnianej Holandii.

W pewien czerwcowy weekend wybraliśmy się z MR RIGHT’em na drugi koniec kraju, ażeby poznać Niderlandię u jej źródeł. Gdy teraz to piszę myślę sobie Simona, mieszkaliście w Nijmegen, gdzie więc szukaliście źródeł, jeśli nie w najstarszym mieście Niderlandów? Otóż pojechaliśmy zobaczyć najsłynniejszy niderlandzki skansen, który każdy miłośnik Niderlandii, a także każdy turysta w Niderlandii zwiedzić powinien. Jako, że miał to być prezent urodzinowy to ja ułożyłam plan wycieczki, oprócz skansenu znalazł się tam Hoorn, miasto, w którym mieszkałam zanim się poznaliśmy, a także Alkmaar, Haarlem i plaża w Bloemendaal, która otoczona jest malowniczymi wydmami. Wróciliśmy pełni pomysłów na życie, weseli i zakochani. Nie tylko w sobie, ale i w kilku nowych miejscach. 

Zaanse Schans znajduje się nieopodal miejscowści Zaandam, oba miejsca leżą nad rzeką Zaan. Jest to typowy skansen, gdzie można zobaczyć bardzo dobrze zachowane domy, sklepy i gospodarstwa z XVII wieku. A przynajmniej na lata 1600+ datowane są wiatraki, które można tam zwiedzić. Początkowo wiatraki nad rzeką Zaan używane były do osuszania terenu, w czasach ich największej świetności było ich tam niemal tysiąc! Dziś większości już nie ma, a te, które pozostały "pracują" jedynie ku uciesze turystów.  Ciekawostką jest, że formalnie to wcale nie jest muzeum, a jedynie miejsce, które miało pomóc zachować niderlandzkie dziedzictwo kulturowe w jak najlepszym stanie.  Jak jednak powszechnie wiadomo miejsca takie budzą ciekawość, stąd też zapewne pojawił się pomysł, aby udostępnić Zaanse Schans zwiedzającym.
Większość domków, a także młynów, które można podziwiać w Zaanse Schans została tam przeniesiona i odrestaurowana, głównie w XX wieku. Pięknie zachowane drewniane domki oglądać można tylko z zewnątrz i nietaktem jest gapienie się w okna. Dlaczego? Domy są zamieszkane! Przez prywatne osoby. Niektóre z nich są wynajmowane, a inne są własnościami ludzi w nich mieszkających. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, dzięki mieszkańcom domy są zawsze zadbane, okna umyte, żywopłoty przystrzyżone, a poza tym władze Zaandamu chciały, żeby poza turystami do miasta ściągali także Holendrzy. Wyjaśnia to, dlaczego wiele z domków ma okna zaklejone folią. Pomysł dobry, a idea zacna doprawdy, ale nie wiem, czy chciałabym, żeby codziennie pod moim domem przewijał się tabun turystów... A wiem coś o tym, bo mieszkam przy głównej ulicy i przechodni jest tu naprawdę sporo. A co dopiero, gdybym mieszkała w takim miejscu…?

Co możecie zobaczyć w skansenie?
  • jak robione są niderlandzkie sery. A nawet je kupić, za astronomiczne ceny, podobnie jak czekolady w domku - mleczarni
  • pracę wiatraków; mielenie ziaren gorczycy na musztardę, mielenie pigmentów na farby, tłoczenie oleju, pracę tartaków (aż trzy wiatraki to wiatraki tartaczne!)
  • replikę stoczni, a także wytwórnię typowych niderlandzkich chodaków. Wielki chodak wita zresztą wszystkich wchodzących do skansenu :D
  • replikę jednego z pierwszych Albertów Heijnów, piekarnię, oraz muzeum destylacji (z degustacją!)
  • nie brakuje także sklepów z pamiątkami mniej lub bardziej potrzebnymi do domu :D
A na co uważać?
Przy wejściu do parku czatuje na Was Pan Fotograf, jeśli dacie sobie zrobić fotkę, to przy wyjściu będziecie mogli zakupić na przykład kalendarz ze swoją podobizną (oczywiście za astronomiczną sumę!), dlatego warto mieć go na uwadze i odwrócić głowę. Po wyjściu poszliśmy zobaczyć te kalendarze (nie, nie pozwoliliśmy sobie zrobić zdjęcia) i niektóre zdjęcia były wyraźnie robione z zaskoczenia! Dlatego albo od samego wejścia uśmiechajcie się i ustawiajcie ten właściwy profil, albo wypatrujcie gościa i przemknijcie niepostrzeżenie, kiedy będzie zajęty kimś innym.

Nie da się ukryć, że Zaanse Schans to piękne, inspirujące miejsce. Duch Starej Niderlandii jest tam odczuwalny na każdym kroku. Można go zobaczyć w zdobieniach domów, w wielkich oknach, na wąskich uliczkach, w kanałach i oczywiście w wiatrakach. Jeśli macie więcej czasu możecie przejść przez Juliana Brug przez rzekę Zaandam, do leżącego obok miasteczka Zaandijk, gdzie znajdziecie równie piękną, urokliwą starówkę z typową, ciemnozieloną, drewnianą zabudową. Zresztą już sam widok na Zaandijk z Zaanse Schans zdaje się mówić Gościu, zostań tu jeszcze a odpocznij sobie…Celowo napisałam, że Zaanse Schans to najsłynniejszy taki niderlandzki skansen. w całej Niderlandii jest ich całkiem sporo. Co więcej można tu znaleźć całe wioski, które zachowały oryginalny styl dawnych lat, a ich mieszkańcy paradują w tradycyjnych strojach i robią dla turystów przedstawienia itd. 

Mam nadzieję, że nigdy nie zdarzy Wam się okrojony czas na wycieczkę po Holandii, bo to kraj tak piękny i tak obfitujący w niezwykłe miejsca, że nawet tydzień to byłoby za mało czasu...
A gdyby nawet? Cóż, zapiszcie na liście Zaanse Schans i… nie marnujcie ani chwili!

Macie już plany na wrzesień?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz