LEIDEN - MOJA NIDERLANDZKA MIŁOŚĆ

Kiedy zamykasz oczy i myślisz o Holandii z pewnością widzisz Leiden. Średniowieczna zabudowa z wąskimi kamieniczkami i wielkimi oknami, piękne kościoły i biblioteka z wieloma kamiennymi ornamentami, są kanały i jest uniwersytet. 
Leiden to historyczne, niderlandzkie miasto, od którego zaczęłam swoja przygodę z Holandią. Leży na zachodzie Niderlandii, w prowincji Holandia Południowa (Zuid Holland), niedaleko Hagi i Delftu. Trafiłam tutaj całkiem przypadkiem i cieszę się, że moim pierwszym niderlandzkim miastem było właśnie Leiden. Jeśli czytaliście mój wpis o prowincji Flevoland zapewne wiecie dlaczego. Uroku Lejdzie (to polska nazwa) nie można odmówić.

Na starówkę można wejść przez jedną z czterech bram. Bramy te wychodzą na cztery różne strony świata. Na każdej z nich jest herb miasta i rok - 1669. Miasto przecina mnóstwo kanałów ( z których większość jest do siebie prostopadła lub równoległa), ale leży ono nad Renem. Dlatego też jest jednym z głównych ośrodków handlowych Niderlandii. Tutaj mieści najstarszy niderlandzki uniwersytet, na którym zgodnie z tradycją studiują członkowie rodziny królewskiej. Założył go Willem van Oranje w XVI wieku. Swoją przygodę z tym uniwerkiem miał twórca naszego hymnu - Józef Wybicki, a także Albert Einstein, czy Hugo Grotius. Studiowanie na tym właśnie uniwersytecie jest jednym z moich wciąż niespełnionych marzeń. 
Także w Leiden, w 1594 zakwitły pierwsze holenderskie tulipany. Zasadził je Carolus Clusius, który opiekował się uniwersyteckimi ogrodami. Cebulki dostał w prezencie od ambasadora Austrii, który przywiózł je z Turcji. Tulipany szybko stały się symbolem władzy i prestiżu wśród tamtejszej arystokracji. Tulipany, razem z gladiolami i irysami pozostają w czołówce eksportowanych przez Holandię kwiatów.

W Leiden urodził się prawdopodnie najsłynniejszy niderlandzki malarz (no, może poza van Goghiem), czyli Rembrandt van Rijn, czyli Rembrandt znad Renu. Jak podają źródła urodził się na ulicy Weddesteg, której dziś próżno już szukać na mapach Lejdy. Nie mniej jednak w miejscu, w którym kiedyś mieścił się dom Rembrandta można znaleźć tabliczkę z napisem Tutaj, w 1606 roku urodził się Rembrandt van Rijn. Naprzeciwko mieści się plac Rembrandta i jego pomnik (jeden z wielu oczywiście). Mieszkańcy Leiden uwielbiają swojego sławnego malarza, wszędzie można spotkać jego pomniki, portrety czy inne ślady działalności.
Innym znanym Leidenaaren/ lejdejczykiem jest Armin van Buuren. On, choć urodził się w Lejdzie wychował się jednak w pobliskiej miejscowości, Koudekerk aan den Rijn. Z wykształcenia jest prawnikiem, studiował na Uniwersytecie lejdejskim, tam też rozpoczął swoją karierę jako DJ.

Leiden jest jednym z tych miast, które gra Amsterdam w filmach. Bardzo rzadko zdarza się, że zdjęcia kręcone są faktycznie w stolicy Niderlandii. Do miast imitujących należą między innymi Lejda, Delft, Haarlem i Utrecht. W pięknych historycznych domach i budynkach mieści się większość urzędów, biblioteka, szkoły i tym podobne. Nietrudno też domyślić się, dlaczego to właśnie Lejda udaje Amsterdam. Nie brakuje tutaj tak charakterystycznych dla niderlandzkiej zabudowy strzelistych kamienic, domów odbijających się w kanałach i mostów. 

Tęsknię czasem za tamtymi czasami lejdejskimi. Wtedy bardzo intensywnie chłonęłam wszystko, co działo się wokół mnie. Leiden spowodowało, że w wieku 15 lat podjęłam decyzję na całe życie. To dzięki temu miastu zakochałam się w Holandii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz